Co do książki?
Książki nigdy nie czytam samotnie. Zawsze towarzyszy jej kawa lub herbata. A jeśli już kawa to oczywiście rozpuszczalna, za naturalną nie do końca przepadam, chociaż nie powiem zdarza mi się i taką pić.
Tym razem miałam okazję skosztować kawkę smakową.
Przy lekturze "Modlitwy nieznajomej", którą zrecenzowałam post wcześniej towarzyszyła mi kawa pod tajemniczą nazwą Paryż Nocą. To niesamowity specyficzny smak... a zapach po jej zaparzeniu roznosił się po całym mieszkaniu. Tę kawę dostaniecie TUTAJ
Natomiast dzisiejszej lekturze "Urodzonej Bogini" towarzyszyła mi kawa pod nazwą Krem Brulee. To również kawa smakowa o aromacie śmietankowo-waniliowym.
Tę piłam z odrobiną mleka i cukru.
Kawę możecie dostać TUTAJ
Dziękuję Skworcu za tak smakowite kawy.



Obydwóch chętnie bym posmakowała:)
OdpowiedzUsuńja również :)
UsuńOd dawien dawna mam chrapkę na te smakowe kawy, ale jakoś nie jestem w stanie zrobić tego ostatecznego kroku i je kupić ;-) Też lubię sobie przygotować coś gorącego do lektury, jakoś tak fajniej wtedy zatopić się w historii.
OdpowiedzUsuńLubię takie smaki i kocham kawę, więc śmietankowo-waniliowa kawa to brzmi dla moich zmysłów niemal jak poezja :)
OdpowiedzUsuńObie kawy są najlepsze z wszystkich kaw smakowych, uwielbiam je!
OdpowiedzUsuńWyglądają aromatycznie, też wolę kawę rozpuszczalną ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Paryż nocą uwielbiam. Pyszna kawa a w połączeniu z książką. Idealnie:)
OdpowiedzUsuńJa nie przepadam za kawą, ale apetycznie wygląda:)
OdpowiedzUsuńZarówno Paryż nocą jak i Krem Brulee wyglądają smakowicie:) Uwielbiam smakowe kawy:)
OdpowiedzUsuńZapowiada się pysznie :)
OdpowiedzUsuńchętnie bym posmakowała takiej kawy :)
OdpowiedzUsuńhttp://czytaniemoimhobby.blog.pl/