Lux Aeterna - Wieczne światło, Mike Wysocky
Mike Wysocky
Lux
Aeterna – Wieczne światło
Novae Res, Gdynia 2016, str. 439
ISBN: 978-83-8083-045-5
Tytuł, okładka i ta dziwna, „magiczna”
otoczka wokół tej książki, gdy się na nią patrzy. To przede wszystkim spowodowało,
że sięgnęłam po Lux Aeternę - Wieczne
światło pióra Mike`a Wysocky`ego.
Wydaje się, że to literatura zagraniczna, jednak jak się okazuje Mike
Wysocky urodził się w Krapkowicach na Opolszczyźnie. Tłumacz, podróżnik,
pasjonat futurologii, z wykształcenia aktor. Do świata literackiego wkroczył
debiutancką powieścią science fiction Lux
Aeterna – Wieczne światło, pierwszą częścią trylogii o istocie bytów
wplecionej w sens istnienia Wszechświata.
Janek otumaniony nieznanymi lekami
budzi się w opuszczonej celi. Nie ma pojęcia co się z nim stało, gdzie jest i
przede wszystkim jak tu trafił. Jednak najgorsze jest nie to, że nic nie
pamięta, on nawet nie wie jak się nazywa, a próba skoncentrowania się na
przeszłości niestety nie przynosi rezultatów. Ma wrażenie, że wczoraj nie
istniało, a on na świecie żyje dopiero od dziś. W niedługim czasie zauważa
szczura, który o dziwo jest oswojony i jak się okazuje ma dla niego wiadomość
od współwięźniów za ścianą. Gdy jeden ze współwięźniów namawia go na sięgnięcie
w głąb swego umysłu, u Janka zaczynają powoli pojawiać się wizje, chociaż nie
do końca wierzy on w to, że jest to prawda, postanawia o nich opowiedzieć. Jak się
okazuje sięganie coraz głębiej w umysł, przypominanie sobie nawet mało
istotnych rzeczy powoduje, że elementy układanki zaczynają tworzyć całość.
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek
po co żyjemy? Ludzie rodzą się, by za chwilę umrzeć. Ktoś by powiedział „za
jaką chwilę?!”, ale czym jest życie w perspektywie czasu? Zaledwie pstryknięciem
palcami tego który nad tym wszystkim stoi, kto tym panuje. To, że sobie
zaplanujemy co będziemy robić jutro, za tydzień, miesiąc czy rok, nie zawsze
się wydarzy, bo życie lubi weryfikować nasze plany, rzucać kłody pod nogi. Najzwyczajniej
w świecie ktoś nami kieruje, i niby myślimy, że to my dokonujemy wyborów, ale
tak naprawdę to wszystko jest gdzieś tam zapisane, a nasze życie to swoistego
rodzaju filmy, który pewnego dnia się skończy, usłyszymy ostatni klaps i tyle
nas będzie.
Po literaturę science fiction sięgam,
jednak nie na tyle często, aby powiedzieć, że mam jej za sobą bardzo dużo. Ot po
prostu jeśli ciekawy tytuł wpadnie w moje ręce, to czytam. Tak też było w
przypadku Lux Aeterny – Wieczne światło, książki, która zauroczyła mnie
okładką. Początkowe moje spotkanie z lekturą nie do końca przypadło mi do
gustu, gdyż sama fabuła wydała mi się nurząca i nic nie wnosząca, po prostu nie
zaiskrzyło. Dopiero gdy Janek zaczyna opowiadać swoją historie współwięźniowi,
książka zaczęła interesować mnie coraz bardziej, historia wciągać (choć nie raz
była pokręcona).
Książka jest napisana tak, aby
czytelnik nie raz dopowiadał sobie zakończenie myśli, wątku czy zdarzenia. Tu nie
ma nic podanego na tacy, tu każdy element, który początkowo wydaje się zbędnym
po pewnym czasie zaczyna mieć sens. Janek pomimo początkowego poddania się,
przebywania w celi ze świadomością, że nic się nie wydarzy takiego co
spowodowałoby, że uda mu się opuścić to miejsce z momentem przypominania sobie
coraz większej ilości faktów, postanawia, że za wszelką cenę musi opuścić to
miejsce.
Lux
Aeterna – Wieczne światło
to niesamowita podróż, w której autor ani na chwilę nie pozwala czytelnikowi
odsapnąć i na każdej przewracanej przez niego stronie bombarduje coraz to
nowymi wątkami.
Moja ocena: 8/10
Za książkę dziękuję portalowi Sztukater



Bardzo rzadko czytam s-f, do tej pory przeczytałam może z trzy pozycje z tego gatunku, jednak dzięki Tobie ten literacki debiut bardzo mnie zaciekawił. Ciekawe, kiedy pojawią się kolejne tomy serii.
OdpowiedzUsuńWidzę, że to bardzo oryginalna i ciekawa książka. Będę mieć ją na uwadze.
OdpowiedzUsuńWidać że prawdziwa perełka. Szkoda, że nie nagłośniona. Bardzo często książki dobre przechodzą bez echa ...
OdpowiedzUsuńNiestety zastanawiam się zbyt często nad tym dlaczego żyjemy... wolałabym tego nie robić ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Książki - inna rzeczywistość