Życie bywa znośne, Paweł Bojarski



Autor: Paweł Bojarski
Tytuł: Życie bywa znośne
Wydawnictwo: Novaeres, Gdynia 2015, str. 190
ISBN: 978-83-7942-580-8




”Życie bywa znośne to klimatyczna powieść o dorastaniu i dojrzewaniu, szukaniu swojego miejsca we wszechświecie, gdzie nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz”. Taki opis na okładce zachęcił mnie do sięgnięcia po debiut literacki Pawła Bojarskiego. Czy książka mnie zainteresowała tak samo jak ten opis? Niestety nie…

Robert, główny bohater książki to jednocześnie narrator całej opowieści, w której to dzieli się z czytelnikiem swoimi podbojami miłosnymi. I wszystko byłoby w porządku, gdyby przedstawione dziewczyny nie były uprzedmiotowione (chociaż pewnie niektóre z nich same do tego doprowadzały), gdyby książka nie była pełna tej ilości wulgaryzmów, które aż wylewały się z każdej strony. 

Nie wiem do końca ile tych podbojów zostało przedstawionych w historii, gdyż lekturę zakończyłam na Nadii, a przed nią była zaledwie Kaśka. 

Naprawdę starałam się zrozumieć przekaz autora, czytać między wierszami, ale gdy tylko miałam zasiąść do lektury czułam wstręt, wręcz obrzydzenie, zniechęcenie… gdyby ktoś mi kazał doczytać tę powieść do końca pewnie nie sięgnęłabym już nigdy więcej po żaden debiut literacki.

Nigdy w życiu nie męczyłam się tak z lekturą. Nie doczytałam jej do końca i tego nie zrobię. Mam ochotę wyrzucić ją przez okno jak najdalej. Już samo pisanie mojej opinii o niej spowodowało, że siedziałam nad białą kartką w Word wpatrując się bezsensownie w migający kursor. 

To moja najkrótsza ocena i jednocześnie najsłabsza. Sami musicie zdecydować, czy macie ochotę sięgnąć po ten tytuł, bo może akurat Wam się spodoba. Jeśli chodzi o mnie, nie mój klimat i nie moja bajka.



Moja ocena:

Książkę przeczytałam dzięki akcji


Komentarze

  1. No cóż... Nie każda książka jest interesująca, a dzięki twojej opinii już nigdy po taką nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem zdarzają się książki, przez które po prostu nie można przebrnąć. Będę unikać.

    OdpowiedzUsuń
  3. już sam tytuł będący nawiązaniem (plagiatem?) do Szymborskiej sprawił, że zapaliła mi się czerwona lampka - jak widać słusznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko, jaka miażdżąca ocena. Zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od początku wiedziałam, że to nie moje klimaty i twoja recenzja mnie tylko w tym utwierdziła

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tak nisko nie oceniłam tej książki, przeczytałam do końca. Ale książka również nie w moim klimacie, nie czułam jej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie wszystkie debiuty mogą sprawić nam przyjemność. Nie spotkałam jeszcze u Ciebie tak niskiej oceny i na pewno odpowiednio to świadczy o tej książce. Z tego co czytam pewnie również nie mogłabym przeczytać tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po przeczytaniu książki Pawła Bojarskiego postanowiłam przeczytać coś o niej. Trafiłam na trzy bardzo dobre recenzje, które jak najbardziej są trafione, aż w końcu wpadłam na Pani stronę. I powiem jedno. To co Pani napisała w ogóle nie jest zgodne ani z zasadami recenzji, ani z jakąkolwiek oceną. Gdyby książka była naprawdę przeciętna, to bym machnęła ręką, ale nie mogę przejść obojętnie wobec kogoś kto ocenił tę książkę nawet jej nie czytając.
    Po pierwsze. Jak może Pani ocenić utwór nie czytając do końca? Przecież to koliduje ze wszystkimi zasadami oceniania. To tak jakby nauczyciel ocenił prace ucznia po pierwszym pytaniu, nie czytając pozostałych dziewięciu odpowiedzi, bo tak jak Pani założył z góry, że i tak uczeń nie zda. Przepraszam, ale nie powinna Pani takich słów pisać. Gdy ja czytam książkę, a czytam dwie, trzy w miesiącu, to nawet gdy mi się nie podoba, to czytam do końca, aby ocena była subiektywna i rzetelna. Wiele razy było tak, ze ostatnie kartki powieści zmieniają ocenę o sto osiemdziesiąt stopni. Pani tak nigdy nie miała? Nie można ocenić czegoś czego się nie widziało lub w tym przypadku nie czytało!
    Po drugie. Widać, że Pani nie czytała nawet ze zrozumieniem, ponieważ główny bohater nie ma na imię Robert!!! Już opis na tylnej okładce o tym świadczy. Skąd Pani to wzięła? Na pewno nie z tej książki. Dla sprostowania główny bohater jest bezimienny.
    Po trzecie. Nie ma tam żadnych podbojów miłosnych. Gdyby Pani przeczytała o kilka kartek więcej to by wiedziała o czym piszę. Wiedziała by Pani to, że książka dzieli się na dwie części: niedojrzałą i dojrzałą. W pierwszej części główny bohater przeżywa wzloty i upadki, popełnia błędy, a w dojrzałej ponosi za nie konsekwencje. Książka niesamowicie ukazuję schemat myślenia współczesnej młodzieży, która musi popełnić masę błędów zanim dotrze do upragnionego źródła.
    Po trzecie. Powieść przedstawia smutą historię z otwartym zakończeniem. Na dodatek wszystko zgrabnie opakowane w sarkazm i ironię. Są miejsca, gdzie się zaśmiejemy, a gdzie się wzruszamy. Myślę, że to największa zaleta tej książki i samego autora, który sprawia że możemy śmiać się i płakać jednocześnie. Autor przedstawia nam tu błędy młodych ludzi, często zagubionych i żałosnych w swoich zachowaniach. Dlatego są tu mocne sceny i wulgaryzmy, które mają podkreślić przekaz. I tak na marginesie. Kto teraz nie przeklina? Wszyscy! A zwłaszcza młodzież!
    Po czwarte. Mogłabym pomyśleć, że to tylko jakieś wypociny faceta, który nic więcej nie ma do powiedzenia i takim językiem cały czas pisze. Ale wystarczy zapoznać się z innym tekstami Pawła Bojarskiego. Wystarczy wejść na jego blog, w którym opisuje swoje przemyślenia na różne tematy. Opisuje różne postawy ludzkie i zachowania. I tak jak w książce często wypowiada się na poważny temat z ironią. Z resztą tak jak w wywiadzie, który Pani udzielił.
    Nie sądziłam, że kiedyś wstawię się w obronie osoby, której nie znam, ale poznałam tą książkę i inne teksty autora, które dowodzą, że Pani nie ma racji.
    I jeszcze raz powtarzam, że nie maże Pani wystawiać oceny ani wypowiadać się na temat jakiegokolwiek dzieła, gdy się go po prostu nie zna! Najpierw zapozna się Pani z całym tekstem, a potem wystawia ocenę. Pani ocenianie jest sprzeczne z wszystkimi recenzjami. Pani słowa nie są nawet opinią, ponieważ nie ma w niej grama profesjonalizmu. Gdy Pani już czyta i ocenia książki to niech Pani zachowa choć trochę obiektywizmu.

    Mam nadzieję, że nie okaże się Pani tak zakochana w swoich przekonaniach i zostawi moje słowa o tej książce i Pani ocenie.

    Aha, i jaki plagiat?! Miliony książek i filmów mają prawie te same tytuły, a są całkiem innymi dziełami. I znając twórczość Pani Szymborskiej oraz to jaką cudowną osobą była, to na pewno nie miała by nic przeciwko, że jakaś dobra książka ma podobny tytuł co film dokumentalny o niej. Trochę profesjonalizmu!

    A książkę jak najbardziej polecam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawiony ślad....

Popularne posty