Dziedzic Zaklinaczy #4, Cinda Williams Chima
Kroniki Dziedziców
Dziedzic Wojowników | Dziedzic Czarodziejów | Dziedzic Smoka | Dziedzic Zaklinaczy
Po
lekturze trzeciej części „Kroniki Dziedziców”, Dziedzicu Smoka, która według mnie była najsłabszym do tej pory
tomem serii, przyszła pora na Dziedzica
Zaklinaczy, który już czekał u mnie na półce. Czy lekki niesmak i
zawiedzenie, które pozostało po poprzedniej części pozostało i przeniosło się
na kolejną część?
Atak
na komunę Wajdlotów, nazwaną później masakrą w Thorn Hill, spowodował, że
niewiele osób przeżyło. Jonah Kinlock, jako jeden z tych nielicznych również
nie wyszedł z tego bez szwanku. Chłopak ma niezwykłą, największą jak się okazuje
moc. Mając zaledwie siedemnaście lat staje się najgroźniejszym w Wilczej
Jagodzie, organizacji, która to poluje na cienie.
Pojawia
się nowy bohater, Emma Claire Greenwood, która wiedzie nad wyraz spokojnie
życie u boku dziadka, który uczy ją muzyki. To dość zbuntowana nastolatka,
która robi, co chce i wraca do domu, kiedy chce. Dopiero pewne wydarzenie,
które powoduje, że odnajduje go umierającego powoduje jej zmianę w zachowaniu.
W dłoni dziadka odnajduje kartkę adresowaną do siebie, w której dziadek
ostrzega ją, że jest w niebezpieczeństwie i powinna na siebie uważać. Od tej
pory trafia do nieznanego dla niej świata Jonaha, pełnego magii i
niebezpieczeństw.
Tym
razem nie nastawiałam się specjalnie pozytywnie na ten tytuł. Gdyby nie to, że
chciałam po prostu poznać wszystkie części serii, pewnie nie sięgnęłabym po tę
książkę. Jednak jak się okazało moje obawy były bezpodstawne. Historia zaczyna
się dość spokojnie i nic nie wskazuje na to, że to się zmieni. Ach, jakież było
moje zaskoczenie, gdy strony zaczęły przewracać się w niesamowicie szybkim
tempie, a ja coraz mocniej wdrażałam się w lekturę.
Pojawiają
się wszyscy bohaterzy z poprzednich części, każdy ma swoje zadanie do
wykonania. Jednak pojawia się również wiele niedomówień. Czy Thorn Hill to tak
naprawdę pokojowa komuna? Kto stoi za morderstwami członków normatywnych
gildii, przy których odnajdywane są kwiaty wilczej jagody? Komu zależy na tym,
aby to członkowie Wilczej Jagody ponieśli odpowiedzialność?
Dziedzic Zaklinaczy
to historia pełna tajemnic, a niektóre nawet do końca historii nie są
rozwiązane. Kolejną rzeczą, która różni tę część od poprzednich to to, że w tym
wypadku zakończenie jest otwarte. Jakież było moje zdziwienie, gdy historia
zakończyła się w tak spektakularnym momencie. Pozostawiło to niedosyt i
świadomość, że to jeszcze nie koniec, że autorka jeszcze coś dla nas
przygotowała, tylko trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Polecam
gorąco Dziedzica Zaklinaczy, fabuła
odbiła, przyspieszyła, pojawiła się bohaterka z niesamowita mocą.
Moja ocena:
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu





Brzmi naprawdę ciekawie, ale nie sądzę, bym miała okazję przeczytać :( ale jak już bym zaczęła serię, to pewnie musiałabym ją skonczyc ;P
OdpowiedzUsuńWidać, że czasem warto dać szansę kolejnym tomom, nie wiem czy ja bym się przełamała po gorszej poprzedniej części.
OdpowiedzUsuńMam ochotę na tą serię od jakiegoś czasu. I nie zrażam się gorszymi tomami, gdyż zawsze warto dać autorowi druga szansę :D
OdpowiedzUsuńCieszę się, że czwarty tom jest lepszy, niż poprzedni. Czasem seria tak ma, że bywają słabsze tomy, a jednak całość wypada dobrze.
OdpowiedzUsuńOstatnio bardzo ciekawe fantasy odkrywam... nie wiem, kiedy ja to wszystko przeczytam ;)
OdpowiedzUsuńNa półce od pewnego czasu stoi "Dziedzic wojowników". Z każdą kolejną Twoją recenzją patrze na nią i mówię "będziesz następna" ;)
OdpowiedzUsuńPolecam tę serię, bo autorka ma świetne, lekkie pióro. Na półce mam również jej druga serię (póki co tylko jeden tytuł za mną) ale kolejne czekają już na stosiku przy łóżku.
OdpowiedzUsuń