Paryż, Edward Rutherfurd
Jak
tylko w zapowiedziach wydawniczych ukazał się nowy tytuł Szmaragdowej serii,
bez zastanowienia stwierdziłam, że muszę ją poznać. Już notka wydawnicza
mówiąca, że na tle historii miasta ukazane są dzieje czterech rodów dziejące
się w Paryżu spowodowała szybsze bicie serca.
Edward
Rutherfurd z pochodzenia Anglik. Kształcił się na uniwersytetach w Cambridge i
Stanford w Kalifornii, pracował w księgarniach i wydawnictwach. W końcu
porzucił karierę w handlu książkami w 1983 roku, i wrócił do domu swego
dzieciństwa by napisać Sarum, powieść
historyczną, oraz sześć następnych tytułów. Wymyśla fikcyjne rodziny i opowiada
historie ich potomków. Korzystając z tej ramy, wplata swoich bohaterów w
sytuacje historyczne, gdzie zachodzą interakcje nie tylko ze sobą, ale także z
istotnymi postaciami historycznymi.
Paryż
to tak naprawdę fabuła sięgająca XIX wieku po wydarzenia sięgające II wojny
światowej. Są również wzmianki dotyczące czasów średniowiecza. To historia
opowiedziana z wielkim rozmachem, gdzie jej wydarzenia umiejscowione są na
ulicach miasta i pomimo dość dużej rozpiętości czasowej dotyczą bohaterów,
których wiele łączy. Mnogość bohaterów może początkowo przytłaczać i powodować dość
spore zagubienie w lekturze, jednak autor tak prowadzi narrację, zazębia
wydarzenia, że z czasem wszystko układa się w spójną całość.
Początkowe
zagubienie w fabule powodowały u mnie lekką irytację, na szczęście postanowiłam
sobie, że będę kończyć każdą książkę bez względu na to czy mnie już na początku
porwie lub nie. Ten zamysł jest dość dobry, gdyż jak się okazało po skończeniu lektury,
jestem nią zachwycona, przez duże Z. Edward Rutherfurd zabiera nas w podróż
ulicami Paryża, pozwala zajrzeć nam w najbardziej niebezpieczne uliczki,
poznawać etapy budowy wieży Eiffla, czy podziwiać najpiękniejsze zabytki.
Autor
tak umiejętnie operuje językiem, że kreśląc fabułę, dałam mu się porwać w tę
podróż pełną przygód, poznałam wiele słynnych postaci, postawionych naprzeciw
zwykłym ludziom. Robi to w bardzo umiejętny i plastyczny sposób. Naprawdę trudno
dostrzec, gdzie jest fikcja.
Książkę
poznałam w formie elektronicznej i już nawet tutaj przeraziła mnie jej objętość
– prawie 900 stron. Pomimo wszystko bardzo szybko w nią weszłam i ciężko było
odłożyć ją na jakiś czas.
Niektórym
mogą przeszkadzać liczne retrospekcje, jednak ta historia tworzy spójną całość i
tak naprawdę nie wpływa na odbiór lektury.
Jeśli
macie możliwość sięgnięcia po ten tytuł, a do tego lubicie Paryż, to bardzo
polecam.
Moja ocena:
Za książkę dziękuję wydawnictwu
Wyzwania:
Książkowe wyzwanie 2015 - w tytule jest nazwa miasta | Bukowe wyzwanie 2015 - książka, która ma ponad 500 stron | Czytam ebooki | Stare, dobre czasy |





Lubię takie cegły, więc muszę przeczytać, tylko, że w wersji papierowej :)
OdpowiedzUsuńTę książkę dostałam pod choinkę i niedługo zabieram się za jej czytanie ;)
OdpowiedzUsuńRetrospekcje często mnie dekoncentrują, ale myślę, że mogłaby mi się spodobać, chociaż naprawdę liczba stron mnie przeraża.
OdpowiedzUsuńCieszy mnie Twa pozytywna ocena. Książkę dostałam na Święta i już niedługo zamierzam się z nią zmierzyć. W wersji papierowej robi jej objętość ogromne wrażenie :)
OdpowiedzUsuńwww.krzywaprosta.pl
Wydaje mi się, że to książka idealna dla mnie. Poszukam, a tymczasem zapisuję tytuł.
OdpowiedzUsuńTo raczej nie moja tematyka, ale mama bardzo lubi podobne publikacje. Prezent jak znalazł ;)
OdpowiedzUsuńLubię sagi rodzinne, powieści historyczne i Paryż więc to książka zdecydowanie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńLubię takie książki, objętość też mnie nie przeraża, więc zapisuję sobie tytuł i na pewno kiedyś przeczytam:)
OdpowiedzUsuńNa pewno sięgnę :)
OdpowiedzUsuńMam pierwsze cztery tytuły z tej serii, ale czytałam na razie tylko jeden. Paryż też chciałabym mieć kiedyś na własność.
OdpowiedzUsuńTo rzeczywiście bardzo obszerna powieść, ale mnie to nie przeraża. A retrospekcje lubię, więc to książka dla mnie.
OdpowiedzUsuń