Odbicia, Aneta Modelska
Dzięki
posłowiu Mariana Lemke, męża Anety Modelskiej możemy poznać i zrozumieć lepiej
przekaz Odbić. Jak pisze, Aneta
pisała tę książkę prawie 4 lata. Towarzyszyła ona jej na każdym kroku i dzięki
temu mocno wchodzi w samo życie autorki. Wiemy, że sporo w niej jest samej
autorki, jedna z bohaterek odzwierciedla nią samą, a również jej przyjaciele
odnajdują tam siebie. Ta monumentalna powieść została wydana dzięki
samozaparciu Mariana Lemke, który to obiecał sobie, że doprowadzi do wydania
książki po śmierci Anety. Tak też się stało.
Paweł
to pisarz, który pewnego dnia w jednej z krakowskich knajp dostrzega grupę
sześciu osób: trzy kobiety i trzech mężczyzn. Od tej pory staja się oni
bohaterami jego powieści. Poprzez obserwację tych ludzi przypisuje ich do
swoich wymyślonych bohaterów. Milena, staje się Anną, która w niedługim czasie
zginie w wypadku samochodowym, Paweł (otrzymuje to samo imię, co jego
odpowiednik w rzeczywistości) natomiast będzie bardzo cierpiał. Od tej pory
okaże się, że fikcja zmiesza się z rzeczywistością, o czym nie do końca będzie
przekonany Paweł (pisarz).
To
moje pierwsze spotkanie z tego typu lekturą, powieścią w powieści. Bohaterzy to
z krwi i kości ludzie, których możemy spotkać na ulicy, wśród znajomych. Odbicia to swego rodzaju powieść
szkatułkowa, zauważamy to w momencie, gdy do akcji wkracza osoba Pawła, wtedy
fabułę poznajemy z dwóch poziomów. Historię autorka przedstawiła naprzemiennie,
z jednej strony poznajemy losy wymyślonych bohaterów powieści, z drugiej
wkraczamy w życie osób przypadkowo spotkanych w knajpie. Obie te rzeczywistości
splatają się ze sobą nie raz, odzwierciedlając się w bardzo dokładny sposób.
Żałuję,
że tak mało czasu poświęciłam tej książce. Początkowo przeraziła mnie objętość Odbić, później trochę zagmatwana fabuła.
Przysiadałam do książki, porywała mnie bez końca, poznawałam bohaterów, jednych
lubiłam drugich mniej. Odkładałam książkę by sięgnąć po inny tytuł, wracałam do
Odbić i musiałam ponownie wczuwać się
w historię. Nie potrafię czytać tylko jednej książki, zawsze przy łóżku leżą 3 –
4 tytuły i czytam je na zmianę. Niestety Odbić
nie da się tak czytać, gdyż fabuła toczy się na kilku poziomach, mamy
rzeczywistość i fikcję i co najtrudniejsze w obu tych wypadkach bohaterzy nie
raz będą mieli te same imiona.
Z
perspektywy czasu stwierdzam, że książka jest świetnie napisana, prostym i
przystępnym językiem, który porywa od samego początku. Pomimo czasami
występującego lekkiego zagubienia w fabule, wszystko z czasem się klaruje. Odbicia to książka skupiona na warstwie
psychologicznej człowieka, na postawieniu się w konkretnej sytuacji.
Wiem
jedno, do książki wrócę raz jeszcze i przeczytam ją od deski do deski bez
żadnych przerw na inne tytuły. Mam wrażenie, że wtedy odbiorę ją w trochę inny
sposób. Dochodzę do wniosku, że bardzo wpłynęło na mnie posłowie męża autorki,
które właśnie wymusiło to postanowienie przeczytania książki raz jeszcze. Lubię,
gdy autor wplata swoje zawoalowane życie w przedstawioną historię.
Moja ocena:
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu
Wyzwania:
Polacy nie gęsi... III | Książkowe wyzwanie 2015 - zaczęłam kiedyś czytać, a nie skończyłam | Bukowe wyzwanie 2015 - książka, której tytuł to jedno słowo |





Mam ochotę na tę książkę :) ciekawy opis zachęca do przeczytania.
OdpowiedzUsuńChyba trzeba mieć więcej czasu, aby zagłębić się w tę książkę, i jeszcze jej objętość :) Zaplanuję ją chętnie na jakiś późniejszy termin, może latem :)
OdpowiedzUsuńTrochę mnie przeraża objętość tej książki, ale z drugiej strony, skoro jest świetnie napisana i porywa od pierwszych stron, to być może dam jej szansę poznania, choć niczego nie obiecuję.
OdpowiedzUsuńChętnie spotkałabym się właśnie z taką książką czyli powieści w powieści :)
OdpowiedzUsuńCzytałam jedną książkę tej autorki, nawet nie wiedziałam, że nie żyje.
OdpowiedzUsuńObjętość mnie także trochę przeraża, nigdy nie czytałam też powieści w powieści. Myślę, że byłoby to nowym doświadczeniem.
OdpowiedzUsuńAle cegła. Kocham takie książki. Ta wydaje się bardzo ciekawa i nowatorska. Nie boję się tego pogmatwania, poszukam :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię dobrze wtopiony w fabułę element powieści szkatułkowej. Chętnie przeczytam.
OdpowiedzUsuńOkładka mi się nie podoba i jako, że jestem wzrokowcem pewnie książkę bym ominęła, a szkoda by było bo widzę, że mogłaby mnie zaciekawić.
OdpowiedzUsuńWizualnie nigdy bym za książkę się nie zabrała, ale po przeczytaniu twojej recenzji nie mówię nie ;)
OdpowiedzUsuń