Kubatu. I tak nie uwierzysz!, Jakub Syty, Przemysław "Surpiko" Surma
Każde
małe dziecko ma maskotkę, bez której nie potrafi zasnąć. Mówi się, że takie
maskotki dbają o to, aby dzieciom nie przyśniło się nic złego. Jednak przychodzi
taki dzień, że młody człowiek dochodzi do wniosku, że na spanie z maskotką jest
już za duży. I co wtedy dzieje się z tą maskotką? Ląduje na półce, w pudle,
szafie, a może jest wynoszona z innymi zabawkami do piwnicy? Ja do tej pory nie
wiedziałam, ale po lekturze Kubatu. I tak
nie uwierzysz! już wiem.
Kaj
pewnego wieczoru oznajmia mamie, że nie będzie już spał ze swoją maskotką, bo
jest już dużym chłopcem i wyrzuca swoją papugę imieniem Kubatu z łóżka. Okazuje
się, że papuga chce od niego odejść – bo to tylko dzieci decydują o tym
wydarzeniu, i ten czas właśnie nadszedł. Kaj jest przerażony, przecież domem
Kubatu jest jego dom. Niestety jak się okazuje jego domem jest Zamek Czarnoksiężnika,
położony za miastem. Kubatu nie daje się przekonać i chłopczyk postanawia udać się
w podróż razem z nim. Czy Kaj pozna Czarnoksiężnika? Czy ta podróż będzie bezpieczna,
a przede wszystkim czy skończy się dobrze?
Dawno
nie miałam okazji czytać komiksów. Po tego typu opowiadania sięgałam jeszcze w
czasach szkoły podstawowej, później na długi czas porzuciłam tego typu
literaturę, aż do teraz, kiedy to trochę przez przypadek trafił do mnie tytuł Kubatu. I tak nie uwierzysz! Dlaczego
przez przypadek, m.in., dlatego, że książką byłam zainteresowana, ale nie
wiedziałam, że to komiks.
Kaj
to bardzo rezolutny i odważny chłopiec, który jak tylko dowiaduje się, że
skrzywdził swoją ukochaną przez lata maskotkę, postanawia stanąć w jej obronie
przed Czarnoksiężnikiem, który chce wymazać wszystkie wspomnienia i wysłać
maskotkę do innego dziecka. Ich podróż jest pełna niebezpieczeństw, jednak
przyjaciele trzymają się razem i wspierają siebie nawzajem.
Kubatu. I tak nie uwierzysz!
To świetnie skonstruowana historia przedstawiona w formie obrazkowej. Rysunki „Surpika”
są adekwatne do przedstawianej historii, a przede wszystkim nieprzerysowane. Można
by się pokusić o stwierdzenie, że „Surpiko” starał się rysować swoich bohaterów,
tak jak to mogliby przedstawiać ich mali czytelnicy.
Również
zakończenie historii jest budujące, jednak nie zdradzę go. To historia
skierowana do młodego czytelnika, któremu w prosty jakby nie było sposób możemy
wytłumaczyć skąd się biorą zabawki i co tak naprawdę się z nimi później dzieje.
Bo zabawki również mają duszę i trzeba o nie dbać. Polecam wszystkim
zainteresowanym tą historią, jak również dzieciom, bez względu na to czy są
chłopcami czy dziewczynkami.
Kubatu. I tak nie uwierzysz!
to dzieło dwóch autorów, Przemysława „Surpiko” Surmy z wykształcenia
konserwatora zabytków, pracującego, jako ilustrator m.in. podręczników i książek
dla dzieci. Ma na koncie dwa albumy komiksowe: Hmmarlowe i niedole Julitty oraz 88/89. Woli książki od gazet, radio do telewizji i chodzenie od
biegania.
Drugim
autorem jest Jakub Syty z wykształcenia psycholog, w ostatnich latach
nauczyciel akademicki w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na
KUL-u. Z zamiłowania czytelnik, krytyk, tłumacz, a także autor komiksów. Wychował
się na Kajku i Kokoszu, Panu Samochodziku, Kronikach Narnii, Thorgalu
i Wiedźminie. Kiedyś wierzył, że jego
maskotka Dżaki – zabierze go na poszukiwanie wielkiej przygody.
Kubatu. I tak nie uwierzysz!
Został nagrodzony w pierwszej edycji „Konkursu im. Janusza Christy na komiks
dla dzieci”.
Moja ocena:
Za książkę dziękuję portalowi
Wyzwania:Rekord 2014 | Polacy nie gęsi... III | Klucznik: autor jeszcze nie czytany, autor jest mężczyzną, literatura europejska |





Recenzja komiksu?? No super, przypomniałam sobie o moich komiksach leżących gdzieś tam i zrobiłaś mi na nie ochotę.
OdpowiedzUsuńDzięki za przypomnienie o tak fajnej formie literackiej jaką jest komiks :))
Ja też dawno nie czytałam komiksów, ten jest interesujący jak widzę :D Ja mam swojego misia do tej pory schowanego w walizce, za duży sentyment żeby go oddać :)
OdpowiedzUsuńKomiksu to już też lata na oczy nie widziałam, więc z chęcią zapoznam się z tą publikacją.
OdpowiedzUsuńRaczej nie dla mnie :)
OdpowiedzUsuń