Adam Mosser i łowca siódmego mroku, Konrad Berg
Czy marzyłeś kiedyś o tym, aby w
twoim życiu pojawił się ktoś, kto pokaże ci inny świat? Adam Mosser często o
tym myślał, aż pewnego dnia zdmuchnięcie urodzinowych świeczek wprowadziło go w
świat magii… Przeżyj tę przygodę wraz z chłopcem, którego życzenie spełniło się
i sam oceń, czy na pewno ten inny, niezwykły świat da ci to, czego w istocie
pragniesz. W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o prawdziwe wartości czeka cię
niesamowita przeprawa pełna tajemniczych istot i niezwykłych zdarzeń.
Taki
zachęcający opis można znaleźć na okładce książki. Oczywiście miałam przeprawę,
niesamowitą i niezwykłą… przez mękę. Gdyby nie to, że książka dotarła do mnie
do recenzji, pewnie byście o niej nie usłyszeli na blogu, bo wiele razy miałam
ochotę cisnąć nią w kąt. Jednak przejdźmy do fabuły.
Historia
rozpoczyna się dość niepozornie. Poznajemy małżeństwo Mosserów – Edwarda i
Alicję, którzy spodziewają się dziecka. Ten niepozorny nic nie wnoszący czas
oczekiwania na syna, zakłóca prześladowanie Edwarda. Co jakiś czas otrzymuje
dość dziwne telefony, na ulicy przygląda mu się od kilku dni czarny pies, i ta
postać w czerni… Od tego momentu rozpoczyna się piekło. Piekło ma kilka stopni,
każdy stopień to inni rodzaj śmiertelników, podzielony według uczynków. Na siódmym
poziomie znajdują się samobójcy i Grimor – Łowca, który ma doprowadzić Edwarda
do obłędu. Okazuje się, że wiele lat wcześniej Edward popełnił pewien czyn, za
który nie odpowiedział. Karą ma być również odebranie syna Mosserów – Adama. Czy
chłopczykowi uda się przetrwać? Czy Łowca, podoła „dobrej duszy” która czuwa
nad dzieckiem?
Nie
muszę wspominać, że uwielbiam debiuty, polską literaturę i dobrą fantastykę. Możliwe,
że miałam za wysokie wygórowania co do tego tytułu, gdyż lektura tej książki
nie powaliła mnie. Autor często gubi się w fabule, robi (według mnie)
niepotrzebne przeskoki, co najwyraźniej widać w określeniu wieku chłopca, gdyż
tak naprawdę nie wiadomo ile on ma lat – dziewięć czy dwanaście?
Nie
powiem, pomysł na książkę dość ciekawy i zapowiadał naprawdę świetną przygodę,
niestety autor chyba nie do końca miał na nią pomysł. Mam wrażenie, że swojego
tekstu przed wydaniem nie dał nikomu do przeczytania w celu jego ocenienia,
zasugerowania uwag, zmian – a szkoda, gdyż potencjał w niej jest. Lubię książki
z piekłem w tle, gdzie świetnym zabiegiem było podzielenie piekła na stopnie
zaawansowania. Język jest dość prosty,
dialogi miałkie, lekko naciągane, natomiast całkowicie brak lekturze emocji. Bo
czyż matka, która dowiaduje się, że ktoś chce porwać jej dziecko, będzie
siedziała spokojnie i przejdzie do porządku dziennego zmieniając temat? Nie raz
i nie dwa wątki urywały się i trudno było doczekać się ich kontynuacji.
Jedyne
czego nie brakuje autorowi, to wyobraźnia. Jeśli Konrad Berg podszlifuję swój
styl, słownictwo i przede wszystkim przed wydaniem książki da ją komuś do
przeczytania, do wróżę mu wiele świetnych książek.
Czytałam
również na innym blogu, że okładka książki ma być inna, niestety pozostała taka
jak jest i szczerze powiedziawszy nie zachwyca, a wręcz odstrasza.
Najbardziej
jestem zła na siebie. Gdyż czytałam wcześniej opinię tego tytułu, która również
nie zachęcała do lektury. Niestety nie skojarzyłam po czasie okładki i fabuły i
mam za swoje – chciałam to mam. Na szczęście lektura już za mną, chociaż w tym
czasie mogłam przeczytać wiele innych wartościowych tytułów.
Moja ocena:
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję portalowi
Wyzwania:Rekord 2014 | Polacy nie gęsi... III | Klucznik: autor jeszcze nie czytany, tomiska nie opasłe, literatura europejska, mroczny klimat, ąćńłżźóś,





Raczej sobie odpuszczę :)
OdpowiedzUsuńFabuła tej książki nie wzbudziła we mnie zainteresowania, na dodatek widzę po Twojej recenzji, że ogólnie rewelacji nie ma, zatem bez żalu pasuje.
OdpowiedzUsuńZawsze warto samemu się przekonać, ale tak jak napisałaś, mnie już ten tytuł niestety nie zaciekawi.
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś sięgnę, ale nie w najbliższej przyszłości
OdpowiedzUsuńJa znów rzadziej sięgam po polskich autorów i debiuty, wolę sprawdzone pozycje, ale od czegoś trzeba zacząć. ;) Ta pozycja nie spodobała mi się, już od opisu, ale potencjał był.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Nie spotkalam się wcześniej z ta książką ale raczej nie zamierzam bliżej się z nią zapoznawac.
OdpowiedzUsuńWidać, że potencjał jest i nawet wyobraźnia. Autor chyba musi rozwinąć swój warsztat.
OdpowiedzUsuńOkładka faktycznie odstrasza, a nie przyciąga uwagę. Mi nawet fabuła tutaj nie za bardzo pasuje, więc nieważne, jaka by była ocena i tak bym jej nie przeczytała.
OdpowiedzUsuńJuż okładka mnie odstraszyła od siebie :)
OdpowiedzUsuńChyba zrezygnuję, to raczej za niska ocena jak dla mnie, a po Twojej recenzji wiem, że nie dałabym się nabrać fabule :)
OdpowiedzUsuńKsiążka jest naprawdę bardzo kiepska... Czytałam ją jakiś czas temu (może to moja opinię czytałaś?) i nie poleciłabym nikomu.
OdpowiedzUsuńU ciebie widocznie przegapiłam tę recenzję. Jednak to był ktoś inny bo i ocena jeszcze niższa ;)
Usuń