Wieczna wiosna, Katarzyna Zyskowska-Ignaciak



Z prozą Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak miałam okazję już się spotkać przy okazji lektury Niebieskich migdałów.  Gdy nadarzyła się okazja sięgnięcia po kolejne „jej dziecko” zrobiłam to z wielką ochotą, ale również pełna obaw, gdyż wiedziałam, że to będzie trudne spotkanie. Wiele razy już sobie mówiłam, aby na chwilę odpuścić, tak realistycznym i mocnym lekturom, które wiem, że mnie wzruszą i doprowadzą do łez, a nawet kilka dni czy tygodni będą tkwiły w moim umyśle. Cóż mam na swoje usprawiedliwienie, lubię popełniać na sobie seppuku. Cenię historie prawdziwe, lub na tyle realistycznie przedstawione, które pomimo cierpienia, jakie wypływa z każdej ich strony dają tak naprawdę nadzieję.

Łucja przed laty studentka ASP, oddała się całkowicie domowi i rodzinie, gdy okazało się, że jest w ciąży. Mąż uznany lekarz, który oddaje się pracy bez reszty, trochę zaniedbując żonę, dzieci już dorosłe: syn student medycyny, córka podobnie jak matka poszła również na studia na ASP wbrew woli ojca, jednak spełniając własne marzenia. Codzienność Łucji to dom. Niestety marzenia młodzieńcze nie ujrzały światła dziennego, zostały po trosze zaprzepaszczone, gdyż według kobiety ważniejsza była rodzina, pełny obiad, porządek w domu. A gdy już dzieci wyfrunęły z gniazda, mąż traktuje małżeństwo, jako przyzwyczajenie, to Łucja nie do końca się w tym odnajduje. Do czasu, gdy jak grom z jasnego nieba spada na nią wiadomość, że ma nowotwór piersi. Ale jak to? Ona nie ma czasu na chorowanie, jeszcze tyle rzeczy musi zrobić, przecież ma zaledwie czterdzieści pięć lat.
Jak pokazuje rzeczywistość, nowotwór piersi nie jest wcale taką rzadką chorobą. Już nawet dwudziestoparoletnie kobiety przechodzą gehennę leczenia, naświetlania.  Historia, jaką przedstawiła autorka jest tak do bólu realistyczna, że aż boli. Przez cały czas podczas lektury miałam wrażenie, że czytam prawdziwą historię autorki, która staje się w ten sposób ukojeniem tego bólu, którego doświadcza kobieta po amputacji piersi. Jak się okazało to nie jest historia autorki, ale historia autentyczna, którą Katarzyna Zyskowska-Ignaciak ubrała w słowa i przedstawiła czytelnikom. 

Po lekturze Wiecznej wiosny nie wiedziałam, co tak naprawdę mam powiedzieć o tej książce. Nie wiedziałam jak mam ubrać w słowa to, co myślę, aby nie uronić ani krztyny z tego, co chciała ukazać autorka tą historią. Jednak, gdy już zasiadałam do pisania, miałam pustkę w głowie.
Autorka przedstawiła historię rodziny, jakich wiele. Żonę, oddaną rodzinie, wykształcone dzieci i męża, który oddaje się pracy i nie tylko. Jednak czy ważniejsze jest, aby codziennie na stole gościł punktualnie ciepły posiłek, dom był wypucowany aż lśni, kosztem kobiety i jej zdrowia. 

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak podzieliła historię na trzy części, dzięki czemu lepiej się ją przyswaja. Pomimo tragedii, jaka spotkała główną bohaterkę, jest to książka z perspektywy czasu optymistyczna. Bo to właśnie choroba spowodowała, że Łucja przejrzała na oczy i na pierwszym miejscu zaczęła stawiać własną osobę. 

Świetne pióro, wartka akcja, mnóstwo emocji, które aż się przelewają na stronach książki spowodowały, że przeczytałam ją za pierwszym razem, tak naprawdę nie poczułam upływającego czasu. Historia wciąga od samego początku, a to naprawdę rzadkie w obecnych lekturach. 

Drugie spotkanie z autorką uznaję za bardzo udane i z niecierpliwością pędzę wyszukać jej kolejne powieści, aby jak najszybciej zasiliły moją półkę.


Moja ocena:


Za książkę dziękuję portalowi 


Wyzwania:
Rekord 2014 | Polacy nie gęsi... III | Czytam powieści obyczajowe |

Komentarze

  1. Też mam tę książkę i inne z tej serii Cztery pory roku, ale to nie moje klimaty. Z kolei Paulina bardzo lubi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się trochę smutna historia, skłaniająca do refleksji, nie mniej jednak lubię sięgać po książki, gdzie pojawia się choroba. Można wówczas docenić własne zdrowie, a bezsenna noc spędzona na rozmyślaniach jest wówczas u mnie całkiem normalna.

    OdpowiedzUsuń
  3. To musi być naprawdę wyjątkowa pozycja. W takim razie chętnie ją poznam bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Katarzyna Zyskowska-Ignaciak podbiła moje serce "Upalnym latem Marianny" i "Upalnym latem Kaliny" - po tych dwóch lekturach obiecałam sobie, że przeczytam wszystko, co wyszło spod pióra tej autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet pomimo, że nie czytam takich książek, to mnie zainteresowałaś, tą magią powiedzmy, że zwykłego życia. Chyba idealna na jesienne wieczory!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na chwilę obecną jestem naprawdę pod wrażeniem, a przeczytałam tylko Twoją recenzję. Zobaczymy jaka będzie moja opinia po przeczytaniu książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaka piękna okładka. Całość książki też mnie bardzo zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że tu pisarka wzięła "na tapetę" poważny temat- na chwile obecną chyba wolałabym coś lżejszego, ale za jakiś czas może przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam okazję osobiście poznać autorkę na ostatnich Targach Książki, z czego bardzo się cieszę:) A książka, rzeczywiście wydaje się smutna, przyznam, że nie miałam pojęcia, że porusza temat choroby. Bardzo się cieszę, że tytuł już do mnie wędruje:))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawiony ślad....

Popularne posty