Smak miłości, Iga Adams




Nie lubię w książkach poleceń przez innych autorów, którzy tak naprawdę robią książce reklamę tylko swoim nazwiskiem, a książka często pozostawia wiele do życzenia. Nie lubię również, jak książkę porównuje się do innej, również dla lepszej jej sprzedaży. I po trzecie nie lubię w książkach nietrafionych okładek, które tak naprawdę nie zachęcają do lektury, sugerują całkiem inny gatunek. Dlaczego więc sięgnęłam po Smak miłości Igi Adams? Stwierdzenie na okładce: Polska Bridget Jones, sama okładka sugeruje raczej cukierkowe romansidło. Wszystko na nie. Jednak, od jakiegoś już czasu wychodzę z założenia, aby nie oceniać książki po okładce, gdzie wydawca nie do końca zna historie przedstawioną, a pewnie jedynie jej zarys, a grafik przedstawił ją tak a nie inaczej. Co na dłuższą metę robi źle książce. Po drugie miałam okazję poznać wcześniej kilka opinii na jej temat, które skutecznie mnie do książki zachęciły. 

Główna bohaterka – Weronika, to zwykła dziewczyna z krwi i kości, swój czas poświęca pracy w spółdzielni mieszkaniowej, a w domu czeka na nią kot. Jak każda kobieta pragnie miłości, jednak ten wymarzony nie pojawia się nawet na dalekim horyzoncie. Pewnego dnia postanawia odmienić swój los i loguje się na portalu randkowym. Początki nie są owocne, jednak poznaje Fryderyka, mężczyznę całkowicie innego od tych poprzednich, którym tylko jedno w głowie. Mężczyznę, który ma swoje tajemnice, ale chyba to najbardziej ją w nim pociąga. Dochodzi do ślubu i wtedy właśnie tak naprawdę cała historia się rozpoczyna.

Pierwsze, co nasuwa mi się po lekturze Smaku miłości to niesamowite poczucie humoru autorki, jej rewelacyjny zmysł obserwacji otoczenia i przekazania tego w tej jakże krótkiej, ale bogatej w wydarzenia historii. Przy lekturze książki zaśmiewałam się non stop, albo tylko pod nosem, albo wręcz parskałam śmiechem i nie mogłam się opanować. Uwielbiam takie historie. Nie dość, że ciekawe fabularnie to i czas przy nich spędzony zaliczam bardzo pozytywnie. 

Historia Weroniki jest przedstawiona z przymrużeniem oka i tak należy ją odbierać. Jednak jakby się tak dłużej zastanowić, to cała prawda ubrana w odpowiednie słowa i ukazana w dość umiejętny i ciekawy sposób. Iga Adams pisze bardzo lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem. Fabuła jest dość wartka i na szczęście nie zatrzymuje się niepotrzebnie. Nie ma tu również zbędnych opisów, natomiast nie brak ciekawych i ciętych dialogów. 

Czytałam kiedyś historię o Bridget Jones i powiem Wam, że to porównanie jest nietrafione. Smak miłości jest o wiele lepszy, przynajmniej dla mnie, już nawet dla mnogości ciekawych i humorystycznych szczegółów.

Iga Adams przedstawia w książce historię trzydziestolatków, którzy nie potrafią odnaleźć miłości. Tylko czy tak naprawdę trzeba szukać jej na siłę i nie zwracać później uwagi na niedopowiedzenia, by później znaleźć się w takiej sytuacji, w jakiej została postawiona główna bohaterka? Według mnie, nic na siłę. Przyjdzie czas na każdego. 

Jeśli macie ochotę na lekką i przyjemną lekturę, pełną humoru sytuacyjnego to polecam serdecznie Smak miłości Igi Adams.


Moja ocena:


Wyzwania:
Rekord 2014 | Pod hasłem | Polacy nie gęsi... III | Czytam powieści obyczajowe |

Komentarze

  1. Jakoś nie mam przekonania do tej książki, ale jak zmienię zdanie, to wypożyczę ją od koleżanki, bo akurat ma ten egzemplarz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę na lekką, pełną humoru lekturę- jak spotkam to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna satyra na nasze współczesne zachowania. Cieszę się, że lektura przypadła Ci do gustu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się pod Twoim trzema pierwszym zdaniami:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie czytałam czegoś, co by mnie wprawiło w uśmiech, już sobie ją zapisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno nie czytałam czegoś, co by mnie wprawiło w uśmiech, już sobie ją zapisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic nie zapowiadało, że będzie tutaj humor, jednak bardzo mnie to cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację - okładka zupełnie nie przyciąga. Ale po tom co piszesz mam wielką chęć sięgnąć po tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale wiele dobrego słyszałam na jej temat. Może się skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  10. Tę książkę już dawno zapisałam do swojej listy "must have" ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie muszę mieć tę książkę, przeczytałam jedynie kilka bardzo pochlebnych recenzji, ale tyle mi w zupełności wystarczy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. o kurcze i ja nie lubię takich porównań! Jakoś zawsze bardziej mnie zniechęcają! Ważne jest to by być innym, a nie podobnym. Ze względu na humor bym o niej pomyślała.
    Chciałam także poinformować, iż przeniosłam się na własną domenę: okiemMK.com i dodałam Ciebie do odwiedzanych blogów, by nic mi nie umknęło.
    P.S. bardzo podoba mi się nagłówek!
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  13. To coś dla mnie, już czytałam o tej książce i jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawiony ślad....

Popularne posty