Zapach szkła, Andrzej Ziemiański
Andrzej
Ziemiański
Zapach szkła
Fabryka
Słów, Lublin 2016, str. 542
ISBN:
978-83-7964-126-0
Skuszona
wieloma pozytywnymi rekomendacjami dotyczącymi książek autora, postanowiłam gdy
tylko nadarzyła się okazja sięgnąć po (już III wydanie) Zapachu szkła, bo czyż polski autor, którego biografia jest tak
imponująca nie jest wart uwagi?
Andrzej Ziemiański, znany również jako Patrick Shoughnessy jak sam rzecz
ujmuje, zaistniał dzięki decyzji trzech wielkich mocarstw podjętej w Jałcie.
Inaczej, jego rodzice nie spotkaliby się. Gdyby nie to fatalne w skutkach
porozumienie, mogłyby więc nigdy nie powstać powieści takie jak "Wojny
urojone", "Bramy strachu", "Dziennik czasu plagi",
"Zabójcy szatana", "Nostalgia za Sluag Side" (dwie ostatnie
wspólnie z Andrzejem Drzewińskim) oraz "Przesiadka w przedpieklu"
(pod pseudonimem Patrick Shoughnessy).
Zobaczywszy co uczynił, pisarz zamilkł na ponad dekadę. Jednak jego mroczny charakter dał znać o sobie, a produkty takie jak "Bomba Heisenberga", "Autobahn nach Poznań", "Achaja", "Zapach szkła", "Waniliowe plantacje Wrocławia" czy "Legenda" zaowocowały licznymi nagrodami literackimi. Autora uhonorowano Nagrodą Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla (dwukrotnie), nagrodą Sfinksa (pięciokrotnie), Nautilusa (dwukrotnie).
Człowiek
idący plażą, widząc jednego przewróconego na plecy żuczka, pomoże mu stanąć na
nogi, lecz kilkaset żuczków w potrzebie minie obojętnie. A widząc kilka tysięcy
żuczków... Widząc kilka tysięcy żuczków, zacznie je deptać. Czy to samo jest w
mieście? Dlaczego, zanim jeszcze tłum wylegnie na ulice, człowiek jest
traktowany jak swój, jak rodzina, a potem jak wróg, agresor, żołnierz obcej
armii?
Dopiero gdy wzięłam książkę do ręki zauważyłam, że to zbiór opowiadań
autora. Z jednej strony za opowiadaniami nie przepadam, gdyż do tej pory mam
mylne wrażenie (i chyba nic tego nie zmieni), że fabuła tej krótkiej formy nie
wyczerpie się, lub będzie maksymalnie skrócona, co spowoduje moje błędne
zrozumienie historii. z drugiej natomiast mamy tu z tego co czytałam najlepsze
historie stworzone przez autora. Jak świat długi i szeroki, tak i moje
postrzeganie na formę opowiadania zmieniło się po przeczytaniu pierwszego z
nich, tytułowego. Mamy tu siedem opowiadań, które w przeważającej części łączy
jedno miasto: Wrocław, oraz bohater, który jest twardym, walecznym wojownikiem.
Stwierdzenie z okładki, że to najlepsze opowiadani autora tak naprawdę nic mi
nie zasugerowało, gdyż nie znam twórczości Ziemiańskiego, pomimo wszystko
lektura tych historii jest elektryzująca, a czas z nią spędzony uważam za
udany.
Książki z bohaterem pokroju macho z giwerą w kieszeni charakteryzują się
dość dużą ilością wulgaryzmów wypowiadanych przez wyżej wspomnianych. Tego tez
nie zabrakło w opowiadaniach Ziemiańskiego. Wulgaryzmów z literaturze nie
lubię, jednak autor tak umiejętnie nimi operuje, używa w momentach tego
potrzebnych, że aż tak bardzo nie rażą one w czytaniu.
Skoro to opowiadania, to nie ma tu wyraźnie nakreślonego bohatera, jest
jedynie jego archetyp, co powoduje, że ciężko jest się z nim zidentyfikować.
Znalazły się również niewielkie minusy. Wadą tych opowiadań jest wyjątkowo
prosty język, mam wrażenie, że momentami wątki ciągnięte są na siłę, i wcześniej
wspomniany bohater z którym ciężko się utożsamić.
Pomimo wszystko styl i język autora przemawia do mnie na tyle mocno, że
chętnie sięgnę po jego inne tytuły.
Moja ocena: 8/10
Za książkę dziękuję portalowi Sztukater.



Też nie czytałam jeszcze nic tego autora, ale zbiór opowiadań nie bardzo mnie do siebie przekonuje.
OdpowiedzUsuńCały czas czeka u mnie "Achaja" i jakoś nie mogę się zebrać, żeby przeczytać. Twoja recenzja do tej pozycji zachęcająca, ale nie wiem czy pokona moją niechęć do opowiadań. Jednak muszę w końcu zaryzykować przygodę z Ziemiańskim ;)
OdpowiedzUsuń