Malownicze. Tajemnica bzów, Magdalena Kordel
Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Malownicze. Tajemnica bzów
Wydawnictwo: Znak, Kraków 2015, str. 394
ISBN: 9788324034000
Seria: Malownicze
Magdalena
Kordel to jedna z tych polskich autorek, której twórczość niesamowicie mnie
interesuje, jednak nie do końca mam czas, aby po nią sięgnąć. Za mną dopiero
jej dwie powieści: 48 tygodni, oraz
pierwsza część serii Malownicze – Wymarzony dom. Po Tajemnicę bzów
postanowiłam sięgnąć pomimo, że nie znam historii z Wymarzonego czasu. Ten brak w lekturze nie spowodował, że trudniej
przyswajałam Tajemnicę bzów.
Leontyna
to starsza pani, która prowadzi sklep ze starociami. Jednak nie każdy, kto
trafi w jej progi wyjdzie z jakimś skarbem, wszystko zależy od właścicielki. Jeśli
nie czuje, że dany przedmiot powinien trafić w ręce przypadkowej osoby, to go po
prostu jej nie sprzeda. Starsza pani nosi niesamowicie przykuwający wzrok
pierścionek: złote listki oplecione kwiatem bzu. To biżuteria, która jest w jej
rodzinie od pokoleń. Jednak teraz dzieje się coś dziwnego, tenże pierścionek
dość często „chce się zgubić”, zmienić właścicielkę, co dość mocno dziwi
Leontynę. Starsza pani skrywa tajemnice z przeszłości i tymi wspomnieniami
postanowiła podzielić się z Magdą, osobą, która dopiero od niedawna zamieszkuje
Malownicze. Co też takiego jej zdradzi, o czym opowie?
Nie
mam pojęcia jak Magdalena Kordel to robi, że jej powieść czytałam z zapartym
tchem, chłonąc historię sprzed wielu, wielu lat jak gąbka. Uwielbiam takie
powieści, w których bohaterzy przenoszą się wiele lat wstecz, gdzie
teraźniejszość przeplata się z przeszłością w sposób tak plastyczny, że wręcz
niezauważalny, jednak trzymający swój specyficzny klimat. Historie z czasów
wojny niesamowicie mnie interesują, i czytam o nich z wielkim oczekiwaniem, a
jeszcze szczególnie wtedy, gdy wydarzenia się wplecione w fabułę w umiejętny sposób.
Tajemnica bzów
jest napisana tak niesamowicie plastycznym, momentami wręcz pokusiłabym się o
stwierdzenie, że poetyckim językiem, który nie pozwala oderwać się od lektury
do samego końca. Zagłębiając się w lekturę, miałam momentami wrażenie, że to ja
siedzę obok pani Leontyny i słucham jej wspomnień, zarówno tych trudnych jak i
nie raz z elementem humorystycznym.
Te
trzy lektury pióra autorki, które miałam okazję czytać spowodowały, że mam
niesamowitą ochotę na inne jej książki (a kilka ich jeszcze przede mną). Jak to
mówią „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, tak jak mam chęć na posiadanie
wszystkich powieści, które wyszły spod pióra autorki.
Bohaterzy
są tak realistyczni, tak świetnie nakreśleni, że zżyłam się z nimi niesamowicie
i żal było mi się na ostatnich stronach powieści z nimi żegnać. Warto również zwrócić
uwagę na plastyczne opisy, którymi autorka raczy czytelnika. I tak jak bardziej
„ciągnie” mnie do lektur, gdzie przeważają dialogi, tak tu opisy nie
przeszkadzały mi wcale, a wręcz były przysłowiową wisienką na torcie.
Po
lekturze Wymarzonego domu, wiedziałam,
że w ciemno mogę sięgnąć po kolejną część serii. Pomimo, że trochę żałuję, że
nie poznałam jej w odpowiedniej ciągłości, to jednak nic straconego, bo druga
część czeka już na półce.
Moja ocena:
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu Znak.




Na ostatni tytuł właśnie czekam i już wiem, że się nie zawiodę :)
OdpowiedzUsuńPozostałe stoją na półce i czekaj wakacji - w każde wakacje sięgam ponownie po kolejne tom i czytam. I wcale mi się nie nudzi. I wciąż tak samo wciągają mnie te historie :)
Siostra bardzo lubi tę serię. Ten tom też już mamy zamówiony.
OdpowiedzUsuńMiałam zamówić ale stwierdziłam, że kupię na Targach Książki :) Chyba skuszę się na obie części ;)
OdpowiedzUsuńDla mnie to najlepsza książka autorki:)
OdpowiedzUsuńGłośno o niej ostatnio. Na początek muszę znaleźć tom pierwszy, bo lubię takie historie i pewnie mi się spodoba :)
OdpowiedzUsuń