Spotkanie autorskie z Vital Voranau
18
marca tego roku miałam okazję wybrać się do Muzeum i Ośrodka Kultury
Białoruskiej w Hajnówce na spotkanie autorskie z autorem książki Szeptem, którą niedawno Wam opisywałam,
pióra Vitala Voranau.
Samo
spotkanie rozpoczęło się od przeczytania przez autora wstępu do jego książki w
języku białoruskim, z resztą językiem przewodnim spotkania był ten właśnie
język. Vital Voranau sam był pozytywnie tym zaskoczony, że przyszło mu się rozmawiać
z czytelnikami w jego ojczystym języku, gdyż jak wspominał poprzednie spotkania
w dużych miastach Polski: Warszawa, Piła, Białystok to język polski. Nie jestem
pewna czy dobrze zrozumiałam, ale spotkania za oceanem m.in. Waszyngton odbyły
się również w tym języku, gdyż były to spotkania z mniejszością białoruską.
Vital
Voranau, to bardzo sympatyczny człowiek, po którym było widać jego
zainteresowanie tematyką jaką poruszył w książce. Dość ciekawie opowiedział o
tym, skąd wziął się pomysł na napisanie książki, jakie miejscowości w okolicy
odwiedził, w których mieszkają „babki”, a do kogo miał obawę aby pojechać. Ciekawym
elementem jego opowieści dotyczącej wizyt o przysłowiowych ”szeptuchach” było
to w jaki sposób z nimi rozmawiał, i przede wszystkim od czego tę rozmowę
rozpoczynał. Wspomniał również, że oprócz „szeptuch” występują również „szeptuni”,
mężczyźni, którzy jak się okazuje mają większą moc od kobiet. Nie zapomniał
również o tym, że ten dar, albo się dziedziczy, albo otrzymuje w darze, jednak
nigdy nie jest to 100% przejęcie „mocy”.
Jedyne
co mnie zaskoczyło, to niewielka frekwencja na spotkaniu. Wydaje mi się, że
było ok. 20 osób, co mnie dziwi gdyż Voranau napisał książkę o naszej okolicy,
poruszając dość ciekawy i dla wielu nieznany temat. Z drugiej jednak strony
przychodzi mi myśl (w sumie o tym również wspomniał autor), że skoro to
tematyka dla nas Podlasian dość dobrze znana, to i ciekawość mniejsza. Natomiast
jak Vital wspominał zagadnienie szeptania występuje u nas na wschodzie, a czym
dalej na zachód tym jest mniej znany lub w ogóle. W dużych miastach Voranau nie
potrafił wytłumaczyć czytelnikom „fenomenu” szeptuch. Skoro coś mnie boli to
trzeba iść do lekarza, a nie do szeptuchy- tak mówili.
Vital
Voranau wiele razy napominał, że opowiadania, które zamieścił w swojej książce
to fikcja literacka i nie należy doszukiwać się w nich konkretnych ludzi. To,
że pisze, że w takiej a takiej miejscowości jest babka, nie znaczy, że ona tam
jest, czy tak właśnie się nazywa.
Vital
Voranau to autor, który opowiadał o książce z wielką pasją co było można
zauważyć w każdym jego wypowiedzianym zdaniu, w każdym słowie. Nie raz również
przepraszał nas za to, że jak się rozpędzi to będzie mówił i mówił, ale nikomu
to nie przeszkadzało, każdy z nas słuchał
go w skupieniu.
Powyższy
tekst nie jest może tym czego można by oczekiwać po relacji ze spotkania
autorskiego. Jednak ja je opisałam tak jak czuję, wspomniałam o rzeczach
wartych uwagi, chociaż pewnie kilka kwestii zapomniałam.
Vital
Voranau dziękuję ślicznie za spotkanie i czekam na kolejną książkę.
| podpis z dedykacją :) |


Cieszę się, że jesteś zadowolona z tego spotkania. Ja jeszcze na takim nie miałam okazji być, bo w mojej okolicy nic nie jest takiego organizowanego, ale kto wie. Może kiedyś :)
OdpowiedzUsuńSuper są takie spotkania, można się dowiedzieć czegoś więcej o książce.
OdpowiedzUsuńwłaśnie zastanawiam się nad kupnem tek książki 'szeptem'. Słyszałam, że jest na prawdę dobra!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
http://okiem-ksiazkoholiczki.blogspot.com/
Takich pasjonujących Autorów, to aż chce się słuchać :)
OdpowiedzUsuńPrzyznam, nie wiem nic o tym panu ;d ale fajnie spotkac się z jakimkolwiek autorem :)
OdpowiedzUsuńNie słyszałem wcześniej o tym Panu, ale ciesze się, że spotkanie się udało i jesteś zadowolona :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę spotkania, na pewno inaczej słucha się autora, którego książkę się czytało;)
OdpowiedzUsuńŚlicznie wyglądasz, Kasiu:)
Po takim spotkaniu trochę inaczej odbiera się lekturę :)
UsuńZainteresowałaś mnie, nie słyszałam o nim wcześniej, więc odkryłaś przede mną zupełnie nowe (dla mnie) rejony literatury.
OdpowiedzUsuńKompletnie obcy mi autor, ale fajnie, że mogłaś go poznać i zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcie. Pięknie wyglądacie. Gratuluję również dedykacji na książce. To cenna pamiątka.
OdpowiedzUsuńAleż Ci zazdroszczę tego spotkania. A opisałaś wszystko świetnie!
OdpowiedzUsuń