I popłynie krew, Snorri Kristjansson
Mam
coś takiego, że gdy tytuł książki utrzymuje się w moich ulubionych
zagadnieniach, to nie ważne, czy to seria, czy kolejny tom w cyklu, a ja nie
znam pierwszego – po prostu muszę tę książkę mieć. Tak właśnie było z drugim
tomem „Sagi o Walhalli”, I popłynie krew
pióra Snorri`ego Kristjanssona. Trochę czasu trwało zanim wzięłam się za
lekturę, gdyż poszukiwałam pierwszego tomu Miecze
dobrych ludzi, niestety nie po drodze mi było z zakupami i w końcu zmuszona
przysiadłam do lektury.
Snorri
Kristjansson urodził się w 1974 roku w Rejkjawiku. Przez 7 lat żył w Norwegii,
gdzie nabawił się awersji do narciarstwa. Od 2005 roku mieszka w Londynie.
Miecze dobrych ludzi, pierwszy tom „Sagi o Walhalli”, był jego debiutem literackim.
Cykl opowiada o wikingach, więc można w nim napotkać wielu brodaczy i
umiarkowane przekleństwa.
Ulfar
i Audun po bitwie o Steinvik, uciekają z miasta w obawie pościgu ze strony zwycięzcy
starcia. Okazało się, że jedyne, co stracili, co czyniło ich ludźmi to
śmiertelność. Ulfar zamierza iść do domu, a jego towarzysz udaje się na
południe. Okazuje się, że udanie się w dwóch przeciwnych kierunkach nie zawsze
jest dobrym ruchem i o dziwo można na siebie ponownie trafić. Natomiast miejsca,
do których się udają nie są spokojnymi okolicami, non stop spływając krwią.
Król
Olaf wygrywając starcie pod Steinvikiem postanawia udać się na północ, aby
przysposobić sobie kolejne ziemie. Zielarz Valgard wykorzystuje sytuację i
pragnie odnaleźć źródło mocy wikingów. Wydawałoby się, że wszystko układa się
po myśli bohaterów, jednak ktoś przez cały czas obserwuje rozwój sytuacji
czekając na odpowiedni czas.
Szczerze
powiem, że ciężko było mi początkowo wdrożyć się w lekturę, gdyż nie mam pojęcia,
o czym traktowała pierwsza część. Po części autor nie raz nawiązywał do
przeszłości, co pomagało, chociaż po części zrozumieć przekaz. Tych nawiązań do
przeszłości sporo jest w prologu – z perspektywy czasu zastanawiam się czy jest
sens sięgać po pierwszą część, gdyż sporo tych traumatycznych wydarzeń autor
wspomina. W końcu przestałam zwracać na to uwagę i oddałam się lekturze. Na plus dla autora świadczy to, że gdy już
zaczniemy poznawać faktyczną fabułę, to akcja tu mknie niespodziewanie szybko.
Oprócz
niesamowitych bohaterów, którzy stają na drodze Ulfara i Auduna, którzy sporo
nie dość, że namieszają to i wprowadzą nowych wątków, to jeszcze autor pokusił
się o wprowadzenie do fabuły bogów nordyckich, zarówno tych bardziej i mniej
znanych.
Nie
wiem, dlaczego, ale autor tak naprawdę mało czasu poświęcił dla Ulfara i
Auduna. Według mnie ci bohaterzy nie dość, że są słabo nakreśleni, to wręcz
nawet powiedziałabym, że są bezpłciowi. Trudno powiedzieć, co powoduje takie a
nie inne ich postępowanie. Momentami trudno ich odróżnić od siebie, gdyby nie
imię stwierdziłabym, że to jedna i ta sama osoba.
Po
książkę sięgnęłam z powodu zagadnienia jakie porusza, a mianowicie chodzi o
Wikingów i ich wierzenia. Niestety fabuła w tej kwestii jest mocno naciągana. Opisując
konkretne wydarzenia można je tak naprawdę umieścić na każdym kontynencie, a
nie tylko w Skandynawii. Zabrakło mi mroźnego klimatu kontynentu, za mało
historii „prawdziwych” Wikingów, za mało konkretnych bohaterów z krwi i kości.
Zastanawiam
się czy jest sens sięgać po pierwszy tom serii, skoro ten nie do końca mi się
spodobał poprzez nie trzymanie klimatu i skoro czytałam mało przychylne
recenzje pierwszej części?
Moja ocena:
Za książkę dziękuję portalowi
Wyzwania:
Stare dobre czasy | Książkowe wyzwanie 2015 - | Bukowe wyzwanie 2015 - |





Tytuł mnie zainteresował, chociaż po przeczytaniu Twojej opinii jeszcze się zastanawiam czy sięgnąć po książkę.
OdpowiedzUsuńNie moje klimaty, więc raczej nie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Ja już bym na Twoim miejscu pierwszej części nie przeczytała:) Po książkę raczej nie sięgnę, bo nie przepadam za takimi klimatami.
OdpowiedzUsuńNie cierpię czytać serii od środka, gdy losy bohaterów toczą się dalej. O tej serii nie słyszałam i chyba tego nie zmienię, skoro drugi tom nie jest zachwycający.
OdpowiedzUsuńA mnie tematyka Wikingów nie do końca jednak interesuje, choć niegdyś myślałam, że jest zupełnie inaczej:) Skoro ta seria jest całkiem przeciętna, ani pierwszy tom, ani drugi, nie porywa czytelnika akcją, to nie będę jej szukać.
OdpowiedzUsuńChętnie poczytam o Wikingach :)
OdpowiedzUsuńCzuję, że to nie dla mnie;)
OdpowiedzUsuńPomysł ciekawy, ale szkoda, że nie do końca spełniający nadzieje. Raczej daruje sobie tę książkę.
OdpowiedzUsuń